niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 26.



Perspektywa Harrego.
Stella śpi na mojej klacie a ja obejmuję ją ramieniem. Wiatr lekko porusza zasłony w oknach. W całym pokoju czuć zapach morza. Uwielbiam to.
Stella śpi tak spokojnie, mocno się do mnie tuląc. Kocham Tę dziewczynę.  Zaczął mnie ogarniać sen, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. 
- Idź otwórz! To na pewno Lottie i reszta debili… - Mruknęła zaspana dziewczyna.  Poleciłem Stelli by szybko się ubrała a sam założyłem na siebie bokserki i krótkie, granatowe spodenki. Gdy wychodziłem z naszej sypali Stella właśnie z ciuchami wchodziła do łazienki.
Skierowałem się do drzwi i już w korytarzu słyszałem śmiechy chłopaków. Otworzyłem im drzwi i jakby nigdy nic stanąłem w nich, wpatrując się w chłopaków.
- Czego?- Spytałem powstrzymując uśmiech, który wkradał mi się na twarz. 
- Styles idioto wpuścisz nas? – Zadała pytanie dość agresywnie Lottie. Nienawidzę tej dziewczyny. Działa mi na nerwy tymi swoimi humorkami. Dobrze, że Stella nie ma takiego charakteru, bo bym pewnie nie wytrzymał.  Od niechcenia otworzyłem szerzej drzwi i wpuściłem tą bandę do środka. Od razu skierowali się do salonu. Usiedli sobie na sofach i włączyli telewizor.
- A mogę wiedzieć gdzie jest Stella? – Zadała pytanie Louis, gdy wszedł za nimi do salonu.
- Bierze prysznic… - Odpowiedziałem nawet nie patrząc na chłopka. Skierowałem się do barku i wyciągnąłem kilka piw i jakąś dobrą wódkę.  Postawiłem im to wszystko przed nosem i usiadłem naprzeciwko nich.  Louis, jako najstarszy zabrał się za alkohol. Pokazałem gdzie są kieliszki i szklanki.
Po chwili każdy miał już nalany jakiś trunek w kieliszku.
- No to za nasze wakacje! – Wzniósł toast Malik i każdy wypił po kieliszku oczywiście oprócz Lottie i Liama. Louis od razu zapowiedział, że dziewczyna nie pije.  Liam siedział jak zwykle obok Lottie obejmując ją ramieniem. Czy ja tutaj czegoś nie wiem? Zadałem sobie pytanie w myślach głupio uśmiechając się do parki.  Liam od razu skarcił mnie wzrokiem a Lottie zwiesiła głowę w dół.  
[…] Dni mijały strasznie szybko i nim się obejrzałem nadszedł dzień odjazdu.  Wakacje na naszej wyspie spędziłem ze Stella najlepiej jak tylko się dało.  Co wieczór wędrowaliśmy po plaży przytulając się do siebie. Było jak w bajce. Dzień przed wyjazdem wybraliśmy się do restauracji. Wszystko było pięknie, cudownie aż do momentu, gdy jakaś dziewczyna zaczęła ze mną flirtować. Stella nieźle się wkurzyła. Zrobiła wielką awanturę a na koniec przyłożyła dziewczynie. Przez cały dzisiejszy dzień nie odezwała się do mnie słowem.  Nawet, gdy wyszła z walizką z sypialni. Cała czas milczała.  Louis i Liam przyjechali motorówką, aby nam pomóc. Dzięki Bogu miałem się, do kogo odezwać. Spakowaliśmy wszystko do naszej motorówki, ale Stella wsiadała do motorówki chłopaków.  Miałem takie nerwy na tą dziewczynę. Jak można obrażać się za taką rzecz? Przecież to nie ja przystawiałem się do tamtej dziewczyny.  Przypłynęliśmy motorówkami do portu gdzie je wypożyczaliśmy i skierowaliśmy na lotnisko obok. Stella cały czas szła obok Louisa. Rozmawiała z nim nawet nie zwracając uwagi na moją osobę.
W samolocie oczywiście zająłem miejsce obok mojej Stelli.  Nasz samolot wystartował a ja czułem się źle. Miałem ochotę złapać Stelle i pocałować ją.
- Stella przepraszam! – Powiedziałem łapiąc za jej dłoń i przybliżając się do jej osoby. Dziewczyna szybko zabrała rękę i schowała ją do kieszeni.
- O co wam poszło? – Spytał Zayn siedzący obok naszej dwójki.
- Niech ci Pan Styles powie, co zrobił! – Stella pierwszy raz wydała z siebie jakiś dźwięk. Westchnąłem zrezygnowany i schowałem twarz w dłonie.
- Przecież przeprosiłem! A po za tym to ta dziewczyna się na mnie rzuciła! – Wypowiadałam te zdanie prawie krzycząc. Stella pokazała mi tylko środkowy palec i zaczęła wgapiać się w obraz za oknem.
- Powiesz mi, co zrobiłeś? – Zadał pytanie ponowienie Malik siedzący obok i śmiejący się nie wiadomo, z czego.
- Wczoraj wybraliśmy się do restauracji. Na początku było pięknie, ale nagle zaczęła się do mnie przystawiać jakaś cycata blondynka…. Jako dobrze wychowany człowiek zacząłem rozmowę. Dobrze mi się z nią gadało a Stella nagle podeszła do blondynki i sprzedała jej strzał prosto w twarz! Dziewczyna zaczęła nieźle krwawić a Stella wyzywać mnie od „idioty”. Próbowałem opanować jakoś sytuacje, ale Stella przestała się do mnie odzywać. Gdy wchodziliśmy do naszego domu powiedziała tylko, że jestem „ idiotą, który nie potrafi opanować swojego sprzętu w spodniach” … - Opowiadałam całą historie Zaynowi, który ledwo powstrzymywał się od śmiechu.  W oddali było słychać także śmiechy innym i gratulację dla Stelli.
- Serio Stella przywaliłaś jakieś dziewczynie?! – Spytał Zayn głupio się szczerząc.
- Należało się jej… Styles ciesz się, że ty nie oberwałeś za gapienie się w jej DEKOLT! – Stella wykrzyczała mi prosto w twarz nawet nie patrząc w moje oczy.
- No przepraszam! Więcej się to nie powtórzy ile mam jeszcze powtarzać!? – Spytałem zmęczonym głosem. To wszystko już po woli zaczynało robić się nudne.
- Pieprz się Styles! – Odpowiedziała nawet nie patrząc w moją stronę.
- Z Tobą? – Zadałem pytanie głupio uśmiechając się sam do siebie. Ekipa zaczęło się śmiać a Stella nie wytrzymała. Wstała ze swojego miejsca. Niby przypadkowo otarła się o moje krocze, przez co zrobiło mi się gorąco. Zamieniła się miejscem z Lousiem i siadała gdzieś na tyle. Louis zajął jej miejsce i widząc mój „ namiocik” zaczął się śmiać na cały samolot. Z
dzieliłem go w głowę za jego debilizm.
Perspektywa Stelli.
Wylądowaliśmy w Niemczech. Od wczorajszego wieczoru nie odzywam się do Harrego. Wczoraj przesadził. Gapił się na dekolt tej blondyny i bezwstydnie z nią flirtował.
Wszyscy wyszliśmy z samolotu gdzie czekał już na nas autobus chłopaków. W Niemczech była dość odmienna pogodna niż w Hiszpanii. Tęsknie za tym słońcem na naszej wyspie. Spakowaliśmy się wszyscy do autobusu chłopaków i ruszyliśmy do hotelu.
Omówiłyśmy z Lottie, że dzisiaj spędzimy noc razem. Musimy naprawić nasze relację.  Cieszyłam się, że nie będę musiał tolerować Stylesa, który znając życie przyjdzie do mnie w nocy.
Dotarliśmy do hotelu. One Direction zajęło całe 6 piętro. Nikt pozna zespołem, nami i ekipą nie miałam wstępu na to piętro. Mój pokój znajdował się na samym końcu a Harrego zaraz obok. Nawet nie żegnając się z chłopakami weszłam do swojego pokoju zamykając z hukiem drzwi.
Położyłam się na łóżku była godzina 15:00. Jutro o tej godzinie będziemy się pewnie już szykować na koncert.
*
Lottie zawitała do mojego pokoju około godziny 20:00. Harry nie odzywał się wcale. Nawet nie napisał głupiego sms ‘a. Teraz widać jak mu zależy. Pewnie poszedł do holu pozarywać do jakiejś cycatej blondynki.  Czemu ja zawsze zakochuje się w idiotach?
Leżałyśmy z Lottie na moim dużym łóżku. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i wyżalimy się, co nam leży na sercu.  Nagle do pokoju wtargnął Louis. Szybko zamknął drzwi i usiadł obok nas na łożu.
- Słuchajcie dziewczyny. Na przeciwko hotelu jest klub. Chcieliśmy się do niego wybrać, lecz Paul nam zabronił nawet wychodzić z pokoju. Mamy siedzieć w nich i odpoczywać. Doszliśmy do wniosku z chłopkami, że po cichu się wymkniemy. Co wy na to? – W oczach Louisa widziałam podekscytowanie. Ten chłopak zawsze, gdy robił coś nie legalnego lub zakazanego był strasznie podniecony.
- Chciałyśmy spędzić ten czas razem.  Gadając o babskich sprawach… - Zaczęłam, ale Louis mi szybko przerwał.
- Harry idzie… na twoim miejscu poszedłbym. Nie wiadomo, co zrobi, gdy alkohol będzie płynąć w jego żyłach… - Na twarzy Louisa pojawił się głupi uśmieszek a ja poczułam chęć odegrać się na nim.
- Pójdę, ale jeżeli TY będziesz mi towarzyszył.  – Louis uśmiechnął się do mnie w odpowiedzi. Wraz z Lottie zaczęłyśmy wybierać ubrania w mojej walizce. Wreszcie zdecydowałam się na taką sukienkę.
Po jakiś 30 minutach byłyśmy gotowe. Louis miał z chłopkami czekać na nas przed hotelem. Poradził nam byśmy złożyły na siebie jakieś płaszcze czy coś by nie było widać sukienek.
Szybko przemknęłyśmy przez korytarz i zjechałyśmy widną na dół.  Wyszłyśmy przed Hotel a tam czekali na nas odpicowani chłopcy.  Harry nie źle się wystroił aż buźka mi się otworzyła ze zdziwienia.  
- Myślałem, że już nie przyjdziecie! – Zaśmiał się Louis witając krótkim buziakiem w policzek.
- Pomóż mi! – Poprosiłam chłopka i zaczęłam ściągać z siebie płaszcz. Lottie zrobiła to samo.
- Pięknie wyglądasz! – Powiedział Louis okręcając mnie wokół własnej osi.
- DOBRA.MOŻE.LOUIS.SKOŃCZ.PODRYWAĆ.JUŻ.MOJĄ.STELLE! – Harry wysyczał słowa z mocno zaciśniętą szczęką.  Pociągnął mnie do siebie, ale szybko wyrwał rękę i stanęłam obok Louisa.
- Dzisiaj Louis mi towarzyszy… jak chcesz to znajdź sobie jakąś blondynkę z dużymi cyckami! – Odpowiedziałam sarkastycznie, przez co Harry jęknął.
- Boże ile razy mam cię jeszcze przepraszać!? – Harry zadał pytanie, lecz nie odpowiedziałam mu. Zignorowałam chłopka. Chciałam mu pokazać, że mam uczucia i nie może tak po prostu mnie taktować.
- Dobra ekipa chodźcie, bo wreszcie Paul zorientuje się, że nas nie ma. – Odezwał się Niall i w końcu ruszyliśmy przed siebie. 



Czytasz = Komentuj!

Jest i rozdział 26. NIE JEST SPRAWDZONY.
Miałam go dodać w piątek ale niestety czasu mam mało.
Teraz też zamiast się uczyć to pisze rozdział :/
Myślałam nad dalszym losem tego bloga. Będzie on podzielony na dwie części.
Koniec pierwszej części nastąpi jakoś w Wielkanoc.
Teraz akcja się rozegra. Bo trochę czas przyspieszymy.
W następnym będzie opisana imprezka i mała wpadka chłopaków o raz koncert.
Czy Stella wypaczy Harremu? Jasne już w następnym rozdziale.
Ale jakie to będą przeprosiny  to głowa mała!
Do następnego rozdziału! Bye :*

Ps. Następny może w tym tygodni albo dopiero w weekend. 





3 komentarze: