Perspektywa Stelli.
Harry ciągle chodzi po podwórku i wykonuje jakieś tajemnicze telefony. Nawet, gdy Zayn spytał się gdzie dzwoni ten nie odpowiedział.
Olał mnie. No kurde myślałam, że jeżeli nie będę się do niego odzywać to ten będzie za mną chodzić i błagać o przebaczenie.
Usiadłyśmy sobie przy stole. Po mojej prawej stronie zostało wolne miejsce. Mam nadzieje, że Harry skorzysta z okazji i usiądzie, chociaż obok.
-, Co jutro robicie? - Spytał Zayn siadając na przeciwko.
- Do godziny 16 jesteśmy wolne a potem idziemy na imprezkę. - Oznajmiła wszystkim Lottie.
- To bawcie się dobrze... - Odpowiedział Liam, który siedział obok Lottie. Trąciłam przyjaciółkę łokciem by dać jej znać. Liamowi nie wypadało wpraszać się na imprezę, chociaż po jego minie było widać, że bardzo by tego chciał. Lottie oczywiście musiała mi oddać dwa razy mocniej.
-, Co?! - Szepnęła patrząc na mnie. Kiwnęłam głową w stronę Liama. Oczywiście nie zrozumiała iluzji. Co za Blondynka.